Zarządzanie przez konflikt

Zawsze jest rzeczą zaskakującą, jak wiele musi się zmienić, aby wszystko mogło zostać po staremu. Całkowita wymiana elit władzy jakiej mieliśmy okazję doświadczyć w zeszłym roku ani na jotę nie zmieniła charakteru gry politycznej jaka ma miejsce w Polsce, a który to charakter najlepiej określa hasło „zarządzania przez konflikt”. Istotą tego fenomenu jest traktowanie konfliktu jako głównego fenomenu polityki i nieustanne podsycanie go w celu utrzymania władzy. Tym narzędziem posługiwała się przez kilka lat PO, a PiS po przejęciu władzy stosuje dokładnie te same zagrywki.

Mechanizmy tej strategii są dość prostackie: należy, oczywiście, opowiadać o tym, jak bardzo pragnie się spokoju, zgody i narodowego pojednania, które byłoby możliwe, gdyby nie niecne knowania drugiej strony. Należy jak się tylko może dehumanizować przeciwnika i traktować go jako co najmniej zagrożenie dla istnienia kraju (a najlepiej jako potencjalnego Hitlera/Pol Pota). Niezbędne do stosowania tej strategii jest posiadanie całkowicie zwasalizowanych mediów tożsamościowych, które będą dokonywały na zawołanie wszelkich niezbędnych manipulacji. Bardzo wskazane jest dokonywanie regularnych „wrzutek” do publicznego dyskursu, które doprowadzą stronę przeciwną do białej gorączki i pozwolą gawiedzi na napawanie się widokiem rozwścieczonego wroga (vide płonący wóz tvnu i skandujące feministki).

Dzięki tym zabiegom zyskujemy naprawdę sporo. Krajobraz wojny totalnej daje nam prawie całkowite alibi (w oczach naszych zwolenników) na nieudolność własnej formacji politycznej i faktyczny, excuzes le mot, imposybilizm. Skutecznie też broni przed rokoszem we własnych szeregach i daje uzasadnienie dla całkowitego zawłaszczenia wszelkich instytucji publicznych (bo przecież niczym nie mogą zarządzać wrodzy i demoniczni „oni”). Alienuje też szeroką rzeszę „normików” od sfery politycznej, która staje się synonimem brudnej gry (od której przecież jesteśmy, hehe, specjalistami). I tak się to toczy.

Fakt, że obóz PiSu tak dobrze opanował tę grę wróży mu pewien sukces polityczny. Ale jest też symbolem jego całkowitej klęski – nie będzie żadnej dobrej zmiany, żadnej sanacji instytucji państwowych. Just more of the same, tyle, że inni panowie w źle skrojonych drogich garniturach będą mogli jakiś czas paść się na styku publiczne/prywatne. I w tym sensie, Jarosław Kaczyński, jeśli kiedyś mówił serio o swojej chęci zostania emerytowanym zbawcą narodu, poniósł całkowitą polityczną klęskę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *