Rok zapowiedzianej przyszłości

Do niedawna jedną z ulubionych rozrywek ludzi w moim (dość, przyznajmy, podeszłym) wieku było robienie sobie żartów z tego, że przyszłość, którą obiecano nam w dzieciństwie, wcale nie nadeszła – mamy rok 2010+ i nadal nie ma latających samochodów, urządzeń do teleportacji etc. Jednak mijający rok 2015 dowiódł że przyszłość jednak nadeszła – aczkolwiek nie w formie technologicznej utopii, lecz cyberpunkowej dystopii.

Dystopijne elementy w otaczającej rzeczywistości można łatwo dostrzec – hybrydowa wojna w Syrii/Iraku ma coraz bardziej postapokaliptyczny charakter; zalew imigrantów przekraczających Morze Śródziemne na pontonach to również element niemalże klasycznej futurologii dawnych czasów. Do tego dołóżmy stan wyjątkowy we Francji po zamachach terrorystycznych, to, że USA musiały użyć sił paramilitarnych do pacyfikacji własnej populacji oraz fakt, że prezydentem największego mocarstwa nuklearnego może zostać pospolity błazen.

Charakterystyczną cechą społeczeństwa cyberpunkowego jest połączenie dwóch czynników – wyspowego hiperrozwoju technologi (SpaceX czy wielordzeniowyprocesor w każdej kieszeni) z faktyczną degradacją otoczenia – zarówno w sensie fizycznym (kryzys ekologiczny, urban blight) jak i społecznym: mamy bowiem do czynienia z postępującą brutalizacją stosunków społecznych – w postaci czy to wojen hybrydowych czy ekonomii opartej na permanentnej, quas-kryzysowej niepewności.

Nawet jeśli ten dystopijny obraz nie jest do końca prawdziwy, a polska, katalońska czy szkocka wieś nadal żyją wesoło i spokojnie, to siła jego oddziaływania (a wydaje się on przenikać do umysłów populacji) jest nie do przecenienia. Jeśli uwierzymy, że żyjemy w czasie upadku cywilizacji, wówczas łatwo dojść do przekonania, że rozwiązania polityczne, które może były dobre w spokojnych czasach (demoliberalny welfare state), już są nierelewantne i przed chaosem może uchronić nas tylko mniej lub bardziej dobrotliwy autorytaryzm.

Dystopijna świadomość może też być zatem jedną z przyczyn kryzysu lewicy. Lewicowy projekt polityczny jest bowiem oparty na pojęciu postępu – a dokładniej na założeniu, że z postępem technologicznym powinien iść w parze postęp społeczno-etyczny. Lecz w sytuacji, gdy sądzimy, że mamy do czynienia z upadkiem cywilizacji, wiara w jakikolwiek postęp społeczny jawi się jako naiwność. Zadaniem dla lewicy jest zatem teraz stworzenie takiego progresywnego projektu politycznego, który będzie się przedstawiał jako możliwy do realizacji w czasach kryzysu poźnodwudziestowiecznego porządku. I nie jest to bynajmniej zadanie łatwe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *